Zdarza Ci się wracać do domu i myśleć: "szkoda, że nie ma z kim o tym pogadać"? Mnie tak. Nie dlatego, że jestem samotny z wyboru po prostu jakoś tak wyszło, że dobrzy ludzie czasem się mijają, a potem trudno ich spotkać. Lubię rower, las, książki. I takie zwykłe rzeczy: dobrą kawę, spokojny wieczór, rozmowę, która nie musi być o wszystkim. Szukam kogoś (30-40 lat), z kim ta pustka po prostu zniknie nie na siłę, nie na pokaz, po prostu po swojemu. Jeśli też tak czujesz napisz. Może akurat na siebie czekamy.