Tak szczerze...czy tu komukolwiek chcę się naprawdę kogoś poznać?
Czy przyzwyczajenia, nawyki i zaakceptowanie sytuacji w dojrzalszym wieku jest na tyle duże,że ma się myśl...pierdo... to.
Zmieniać się dla kogoś? Udawać , że nie irytuje mnie jakieś przyzwyczajenie w sumie obcej osoby? Staramy się na początku a później chyba jednak ważniejszy jest święty spokój?.
Wymagania, nierealne wyobrażenia o swojej zajebistosci gdy tak naprawdę jesteś przeciętną Krysią czy Mostkiem..zapieprzającym na 2 zmiany?
Bełkot o teatrze i podróżowaniu tego nie zmieni..
Zaakceptuj że jesteś starą normalna babą ..nie szukaj księcia bo nie jesteś nawet ziemianką nie wspomnę już o byciu księżniczka...








ogłoszenie














